Poniedziałek, 23 Luty 2009 01:35
Zmieniony: Wtorek, 23 Luty 2010 08:45
Wpisany przez Administrator
Istnieje wiele utworów muzycznych, z którymi łączą się różne opowieści, często bardziej niezwykłe niż same słowa piosenki. Najdziwniejszą jednak historię ma kompozycja
zatytułowana - Ponura niedziela – której autorem był węgierski kompozytor Reszo Seress (na zdjęciu u góry).Utwór powstał podczas deszczowej niedzieli w grudniu 1932 roku w Paryżu, w momencie gdy jego autor rozstał się z narzeczoną (zerwała z nim zaręczyny). Seress popadł w głęboką depresję i kiedy rozmyślał o tym, jak przygnębiająca okazała się dla niego właśnie ta niedziela jego życia, do głowy przyszła mu smutna nieznana melodia piosenki. Jej słowa mówiły o tragicznych przeżyciach kochanka, jego dziewczyna umarła a on sam nie mogąc istnieć bez swojej ukochanej pragnie popełnić samobójstwo aby być z nią znowu w innym świecie. Kiedy Seress chciał upowszechnić nowo napisaną kompozycję, wydawnictwo odmówiło mu publikacji nut, ponieważ uznano, że - Ponura niedziela - jest zbyt melancholijna. Uważano, że będzie lepiej, jeśli ludzie nigdy jej nie usłyszą. Była to myśl prorocza, ponieważ wkrótce po opublikowaniu w innym wydawnictwie, piosenka zdobyła ponurą sławę. Zaczęto wierzyć, że wywołuje manię samobójczą.
Pierwszy przypadek zanotowano już następnego roku, wiosną 1933. Pewien młodzieniec, siedzący w budapeszteńskiej kawiarni poprosił orkiestrę o wykonanie utworu - Ponurej niedzieli. Kiedy orkiestra skończyła grać, poszedł do domu i zastrzelił się. Relacjonując osobliwe dzieje piosenki w The Unknown (maj 1987), Tane Jackson opisuje wiele innych podobnych sytuacji, choć nie podaje żadnych nazwisk ofiar na potwierdzenie jej fatalnej mocy. Podobno wśród ofiar smutnych tonów znalazło się także kilku piosenkarzy, którzy odważyli się włączyć utwór do swojego repertuaru. Pewnego dnia zaniepokojeni mieszkańcy pewnego budynku włamali się do mieszkania, z którego dobiegały ich obsesyjne dźwięki. Na podłodze leżała właścicielka mieszkania, młoda kobieta, która zmarła z powodu przedawkowania narkotyków, podczas gdy gramofon bez końca odtwarzał płytę z melancholijną piosenką – Ponurej niedzieli.Pod koniec lat trzydziestych wypadków było już tak wiele, że rząd węgierski zabronił publicznego wykonywania utworu. Wielu muzyków przyjęło tę decyzję z wielką ulgą, ponieważ obawiali się o swój własny los, ilekroć musieli wykonywać dziwną kompozycję Seressa. Liczne rozgłośnie radiowe, w tym również BBC, rozważały zakaz jej emisji. Stacje lokalne w Stanach Zjednoczonych odmawiały jej nadawania. Kilka rodzin samobójców połączyło wysiłki, domagając się całkowitego zakazu jej wykonywania. Podobno ogółem naliczono aż 200 ofiar tej dziwnej melodii (!).
Anaelską wersję - Ponurej niedzieli - stworzył również Sam Lewis. W 1941 roku piosenkę włączyła do swojego repertuaru i nagrała na płycie Billie Holliday. Wówczas jednak fama i śmiercionośna moc utworu zbladła w obliczu dramatycznych wydarzeń historycznych. Druga wojna światowa zbierała krwawe żniwo, a prawdziwe tragedie przysłoniły miłosne rozczarowania. A jednak nawet wtedy zdarzały się wypadki zainspirowane osobliwą melodią.

Gordon Beck z Salisbury w Wiltshire, lotnik z 76 szwadronu RAF Yeravda, służący w Poonie w Indiach w 1946 r. wspominał, jak jeden z jego kolegów doznawał uczucia wielkiego smutku, ilekroć słuchał płyty z - Ponurą niedzielą - (w wersji nagranej przez orkiestrę Artiego Shawa), twierdząc, że nękają go wówczas myśli samobójcze. Beck nie przejmował się zwierzeniami kolegi, ale zrozumiał jego niepokój, kiedy siadł za sterem samolotu. Stwierdził wówczas, że melodia tej piosenki obsesyjnie go prześladuje, mimo huku silnika. Postanowił więc nigdy więcej go nie słuchać.
W dziejach - Ponurej niedzieli - najbardziej znamienne wydają się losy ludzi, którzy przyczynili się do jej powstania. Jej kompozytor, Reszo Seress popełnił samobójstwo w 1968 roku, skacząc z okna. Uprzednio miał wyznać, że już nigdy nie stworzy żadnego przeboju. Dziewczyna, która odtrąciła go przed laty, także popełniła samobójstwo. Obok jej ciała znaleziono kartkę, na której widniały słowa - ponura niedziela.

Zła sława otacza także inną piosenkę - I Dreamt That I Dwelt in Marble Halls - z operetki Rudolfa Frimla The Bohemian Girl. Podobno przynosi ona pecha, każdemu, kto ją usłyszy. Artyści wykonują ją bardzo niechętnie, lękając się złego uroku równie mocno, jak aktorzy szekspirowskiego Makbeta, którego wolą nazywać - dramatem szkockim - nie chcąc wymawiać fatalnej nazwy. Nikt jednak nie wie, w jaki sposób i dlaczego piosenka Frimla zyskała ponurą reputację.Można by sądzić, iż utwór - Ponura niedziela - i wiele innych kompozycji to dzieła nie tyle świadomości, ile podświadomości. Pewnej nocy włoski kompozytor Giuseppe Tartini śnił, że diabeł gra osobliwą kompozycję na skrzypcach. Kiedy się obudził, zapisał nuty utworu, który słyszał we śnie. Choć uważał, że to, co stworzył na jawie nie dorównuje nocnej wizji - Diabelski tryl - stał się jego najsłynniejszą kompozycją (
zobacz nuty). W - Yesterday and Today Ray Coleman - wyjawia, że późnym rankiem 1963 r. Paul Mc Cartney usłyszał we śnie dźwięki piosenki, która wkrótce stała się jednym z największych i najczęściej wykonywanych przebojów na świecie. Z marzenia sennego zrodziło się - Yesterday. Nie jest to tak nieprawdopodobne, jak mogłoby się wydawać. Istnieje wiele dowodów na to że muzyka miewa niezwykły wpływ na zachowanie ludzi. Może powodować stres, zmianę rytmu uderzeń serca, wpływać na procesy trawienne i metaboliczne, kształtować reakcje emocjonalne jak i intelektualne. Przecież każdy z nas ma swój własny, ulubiony utwór i również często lubimy słuchać takich piosenek, jakie odpowiadają aktualnie naszemu samopoczuciu.
Źródło: www.eksplorer.eu
Komentarze
Dodano
Lip 21, 2009Autor
kammmm